piątek, 23 kwietnia 2010

eu & ex

dzisiaj nie powinno spotkać się z wczoraj. nigdy. a jednak się spotkało. tym bardziej, że wczoraj nie zapisało się w kalendarzu aż tak całkiem źle. bo oto sobie idę, by odebrać małża z pekape po tygodniowej nieobecności, a tu z naprzeciwka nagle wyskakuje preston. w dodatku w niebieskich butach. chciałem napisać, że sobie smerfował, ale przeca smerfy miały białe kalesono-botki. więc jakby porównanie niezbyt trafne. no i zacząłem sobie z prestonkiem rozmawiać o samochodach, jego stetoskopie (dosłownie stetoskopie) oraz o mieszkaniu, do którego miałem niegdyś wybierać wspólne łóżko. szkoda tylko, że łóżko to nie było wtedy przewidziane jedynie dla mnie, ale i dla innych odwiedzających (również w grupach zorganizowanych). no ale jednak pan miał potencjał, a ja miałem cholerny potencjał, by tego pana znosić, nosić i unosić. również się. ale jak świat światem i tak koniec końców gejoffskie związki kończą się szybciej niż się zaczęły. choć wiem, że są wyjątki. i mam nadzieję, że kogoś takiego wyjątkowego aktualnie mam. ale coby kontynuować - otóż ze stolicy wrócił preston. tym samym pociągiem, co łobuz. niestety stało się tak, że na wiadukcie wcześniej się ten pierwszy pojawił, co zobligowało mnie do wymiany kilku z nim słów. przecież ja dobrze wychowany jestem, to nie będę się boczyć i na niego psioczyć, a najzwyczajniej na świecie pogadałem z nim. no i rozmowa przeciągła się do nadejścia męża. nie muszę mówić, że pan mąż od razu się skapował kim jest pan w niebieskich butach. no i nie muszę też mówić, że spodobało mu się to, jak mi jego o swoim eksie w łóżku gadanie. ale to może dobrze. niech czuje zazdrość. bo ja też ją cholernie czuję... a prestonek? no cóż. było miło. ale się skończyło. adieu mon dieu...

3 komentarze:

  1. skoro się skończyło to w ostatecznym rozrachunku chyba nie koniecznie było miło ;)

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  2. mnie tez by sie to nie podobalo, bardzo, bardzo!

    OdpowiedzUsuń na zawsze
  3. earze: było. ostatecznie nie było. ale było. wolę pozytywy. negatywy mnie męczą.

    margo: my rówieśnicy tak mamy :o)

    OdpowiedzUsuń na zawsze