moja wytrwałość pewnie będzie liczona w nanosekundach. bo inaczej chyba nikt już liczyć nie będzie. to już nie te piękne czasy, gdy siadałem z rozdziawioną japą, by wpisać te moje tradycyjne trzy akapity, które czasem trąciły mądrością, innym razem głupotą, a przede wszystkim z-góry-patrzeniem na ten cały piękny świat. a że świat jest piękny to chyba nikt nie wątpi. ja przynajmniej mam mało na ten temat myśli, które by takowe przeświadczenie w jakieś dziwne znaki zapytania ubierały. powiedzmy, że cholernie lubię się uśmiechać do siebie w lustrze. i nawet pomimo tego, że coraz bardziej to lustro wypełniam. a kupiłem ostatnio wąskie. świat zresztą staje się coraz mniej szeroki. tłamsząc i tłamsząc, by na amen stłamsić. po prostu. ale nie poddajemy się. tylko wsuwamy langosza. i to nieważne, czy z kepuczem, czy tatarską omacką. chwała i dzięczynienie bądź w każdym chłopie panu doktorkowi w jego stetoskopie. ot co. tak mi na myśl akurat przyszło było...
a na miłego dnia zaginiona siostra świnki piggy, którą cudownie odnaleźć mi się udało...
zastanawia mnie, skąd Ty bierzesz te przerażające filmiki :P
OdpowiedzUsuń na zawsze